niedziela, 13 października 2013

Serial na dziś: "Z Archiwum X"

Od małego lubiłam mrożące krew w żyłach historie. Pierwsze horrory, mimo, ze przerażające pozostawiały jedną myśl: jeszcze! Kiedy w tv pojawiło się "Z archiwum X" nie mogłam się oderwać i z niecierpliwością czekałam na nowy tydzień, żeby tylko zobaczyć niesamowite przygody agentów FBI.

Mulder - wysoki i przystojny. Scully - nieduża, ruda, średnio urodziwa. On - bezgranicznie wierzący w UFO, wszelkiego rodzaju teorie spiskowe, potwory i zjawiska paranormalne. Ona - wielka sceptyczka, oddana nauce, przekonana że wszystko można racjonalnie wytłumaczyć. Dwa przeciwieństwa, które doskonale sprawdzają się jako partnerzy w pracy i przyjaciele, a obecna między nimi chemia dodaje smaczku. Któż to nie czekał, czy może właśnie w tym konkretnym odcinku coś się rozwinie, czy może akurat dziś się nie pocałują. Jednak i tak najważniejsze były niesamowite sprawy, które wpadały w ręce agentów. A takie sprawy trafiały się zawsze, gdyż Mulder i Scully pracowali w Archiwum X - wydziale zajmującym się wszystkim tym co dziwne.
Mulder, który w dzieciństwie stracił siostrę w dziwnych okolicznościach, cały czas jej szuka. Przekonany, ze została uprowadzona przez kosmitów, doszukuje się prawdy o życiu pozaziemskim i stara się dojść do tego co ukrywają i tuszują wysoko postawieni ludzie. I właśnie sprawy UFO stanowią tu główny spójny wątek.
Żeby nie było monotonnie i nudno, agenci zajmują się też innymi sprawami, które szczerze mówiąc zawsze bardziej mnie interesowały niż wątek pozaziemski. Sprawy, które trafiają w ich ręce przyprawiają o gęsią skórkę, bo któż nie wystraszyłby się robali wykopanych z najgłębszych lodów Alaski, robali, które wchodzą do ciała człowieka i zamieniają go w agresywna bestię gotową zabić każdego na swojej drodze? Kto nie bałby się człowieka, który nie tylko potrafi tak się wydłużyć, ze bez problemu przejdzie przez komin, do tego żywi się ludzkimi wątrobami i żyje setki lat? A może dreszcz emocji przyprawi ktoś kto wzrokiem potrafi wzniecić ogień? A wiedzieliście jakie potwory czają się w kanałach? o ho ho! Już nawet nie będę wspominać o dziwnych zabijających roślinach, owadach, zmutowanych ludziach czy materializującym się strachu samym w sobie. Straszne rzeczy!
W serialu nie mogło zabraknąć też odcinków o duchach, wampirach, sektach i zdolnościach kinetycznych. Od czasu do czasu trafiał się też odcinek w komediowym stylu, pokazany z przymrużeniem oka, te akurat nie należały do moich ulubionych.
Serial robił wrażenie. Był mroczny, ciemny, trzymał w napięciu. Nieprawdopodobne teorie Muldera podważane były przez Scully i chociaż często dzięki otwartemu umysłowi to on miał rację, Scully przez bardzo wiele sezonów nadal pozostawała zamknięta na to co niezrozumiałe.

Jedna rzecz z serialu była bardzo przez wszystkich pożądana. Plakat wiszący w biurze Muldera - latający talerz z podpisem "I want to believe" Był w sferze moich wielkich marzeń, jednak niestety w żadnym Bravo na niego nie trafiłam...
Sukces "Z Archiwum X" to nie tylko świetne przygody, nie tylko bardzo dobrze dobrani aktorzy, ale też klimatyczna muzyka skomponowana przez Marka Snow. Kasetę ze ścieżką z serialu miał mój kolega z dzieciństwa i gdy tylko pożyczył mi ją na kilka dni, słuchałam bez przerwy hipnotyzującego motywu przewodniego. Z każdą inną melodią czołówka "Archiwum" nie byłaby taka sama.
Serial stał się hitem na całym świecie. W każdym Bravo można było znaleźć plakaty elegancko ubranych agentów FBI. Zaczęły powstawać książki oparte na scenariuszu serialu, komiksy, gry i figurki. Sama zbierałam wycinki z gazet o "Archiwum X" i podkochiwałam się w Davidzie Duchovnym. Do tej pory uważam, że serial ten jest najlepszym jaki powstał i mam wszystkie odcinki na dvd od czasu do czasu przypominając sobie te ulubione.
 
 

2 komentarze: